Cytat:
Inwestycja w rosyjski w celu tylko wyjazdów na Ukrainę Zachodnią
to zły pomysł. Oczywiście dogadasz się w tym języku ale ludzie będą tylko poprawnie odpowiadać, a serca swojego nie otworzą.
Tyleż górnolotnie, co nieprawdziwie. Ostatnie parę słów świadczy o tym, że: albo nie byłeś na Ukrainie, albo miałeś pecha
Ludzie Ci nie zamykają serc, tylko dlatego, że ktoś mówi tym czy innym językiem. Oni, jak mało kto, patrzą jakim jesteś człowiekiem.
Poza tym jak można nie zauważyć różnicy między przysłowiowym "nowym ruskim", a turystą z plecakiem, przytrocznym namiotem, który łamanym rosyjskim zapyta się o drogę?! Na boga! Chłopie!!
Rafale, na Ukrainie jeden uśmiech jest w stanie zdziałać więcej, niźli parę wyrecytowanych zdań w pięknej ukraińszczyźnie, uwierz mi.
Z Twojej wypowiedzi mogę chyba wysnuć wniosek, że zanim wyjedziesz do danego kraju, uczysz się pilnie języka urzędowego danego państwa? Czyli biegle władasz
czeskim? W takim razie prosiłbym również o "niespolszczanie" czeskiej części Karkonoszy, poprzez częste używanie przez Ciebie słów "Czeskie Karkonosze". Nie przypominam sobie aby w Twoich wypowiedziach o tym rejonie padło słowo Krkonoąe.
A co do Zakarpacia, to tam jest mnóstwo miejsc, regionów, gdzie nazw jest wręcz więcej niż dwie, np: taka Połonina Czarna(zwana też Bratkowską), kiedyś polska, potem sowiecka, teraz ukraińska. I jest tam szczyt, który nazywa się Czarna Klewa (kiedyś Staryszora), a miejscowi jeszcze inaczej ją nazywają, można by rzec "po swojemu".
Jeżeli kiedyś będę pisał o tejże połoninie, to jakich nazw Rafale powinienem używać, aby nie urazić Twego antysowieckiego EGO?